Powołania z parafii

s. Teresa Hojdys
ur. 20.10.1956 r.

Zgromadzenie Sióstr Misjonarek św. Piotra Klawera, jesteśmy misyjnym Zgromadzeniem Zakonnym na prawie papieskim, założonym przez bł. Marię Teresę Ledóchowską w 1894 r. w Austrii. Wspieramy dzieło ewangelizacyjne Kościoła poprzez naszą konsekrację, modlitwę i pomoc misjonarzom. Żyjąc w 43 międzynarodowych wspólnotach w 23 krajach, jesteśmy zjednoczone specyficznym charyzmatem animacji misyjnej. Angażujemy osoby świeckie w naglącym dziś dziele ewangelizacji, ponieważ tylko Chrystus wyzwala i zbawia każdego człowieka. Przynaglane miłością Boga poprzez modlitwę, ofiarę i dar z siebie samych, poświęcamy się  całkowicie na służbę najbardziej potrzebującym. Troszczymy się o rozwój działalności misyjnej Kościoła oraz wspieramy ją duchowo i materialnie, aby doprowadzić wszystkich ludzi do spotkania z Chrystusem, który jako Jedyny jest w stanie uwolnić człowieka z wszelkiego niewolnictwa i uzależnień.

s. Małgorzata Zabawa
ur. 30.07.1971rok.

Zgromadzenie Sióstr Służebniczek Bogarodzicy Dziewicy Niepokalanie Poczętej (tzw służebniczki dębickie, bo Dom Generalny jest w Dębicy)założone przez bł. Edmunda Bojanowskiego.

Słowo od s. Małgorzaty o swoim powołaniu:

Do Zgromadzenia wstąpiłam po maturze czyli we wrześniu 1990 roku. I śluby (od nich liczy się w naszym Zgromadzeniu wszelkie jubileusze) złożyłam 21. 08. 1993 roku; śluby wieczyste: 22. 08. 1999 roku.

Obecnie przebywam na placówce w Dębicy, w Domu Generalnym naszego Zgromadzenia. Katechizuję w naszej ochronce (przedszkole prowadzone przez siostry), opiekuję się starszymi siostrami, a także wypełniam różne prace domowe.

Historia mojego powołania jest bardzo krótka. W maju 1990 r, gdy zdawałam maturę uczestniczyłam we Mszy sw. w naszej kaplicy w Świebodzinie w niedzielę powołaniową. Kazanie głosił ksiądz zaproszony przez ks. Proboszcza z Poręby Radlnej. Mówił o tym, że Jezus wzywa ludzi młodych do pójścia za Nim, do głębszej miłości i zażyłości z Nim. Pod koniec kazania ksiądz zadał pytanie: "A może to ciebie wzywa Jezus by iść za Nim..." To był wewnętrzny szok. Odebrałam to całkowicie do siebie. Było to tak, jakby grom we mnie uderzył i wypalił to wszystko, co do tej pory było ważne. Pamiętam to do dziś, bo od tamtej Mszy św. moje życie stanęło na głowie. Nie zaznałam już wewnętrznego spokoju. Moje serce i myśli nie potrafiły już niczego innego dopuścić do siebie, jak tylko to, że Jezus mnie wzywa...